Spacer po Lizbonie

Alfama i widok na Tag fot. margaretka
Alfama i widok na Tag fot. margaretka
Lizbona to miasto, małych ciasnych uliczek, schodów, zaułków, ale również szerokich zielonych alej jak Avenida da Liberdade, eskapad, licznych parków, skwerów, szerokich placów i budynków z drewnianymi okiennicami ozdobionych na elewacjach prostym azulejo. W małym sklepiku z koralami spotykam emigrantkę z São Paulo i dowiaduje się, że wielu Brazylijczyków osiedliło się w Lizbonie. Kupuję brązowe korale, które wybrała mi sprzedawczyni i spaceruję dalej w Baxia, gdzie spotykam znanego lizbońskiego poetę Fernando Pessoa, którego portret ktoś namalował na ścianie kamienicy.

Najlepszy widok na panoramę Lizbony rozpościera się z drugiego brzegu Tagu. Warto popłynąć promem na południowy brzeg (zaskakująca cena, tylko kilkanaście centów za bilet), do miejscowości Cassilhas i zjeść obiad w tłocznym miejscowym barze. Kelnerzy niosą tace z wielkimi homarami, ja zamawiam świeżego pieczonego dorsza (bacalhau fresco ao forno) i kieliszek czerwonego Porto (vinho do Porto), a na deser arroz doze – ryżowy rodzaj puddingu z cynamonem. Co zresztą zarekomendowała mi spotkana w restauracji para starszych Państwa.

Lizbończycy kochają swoje miasto. Jeden z mieszkańcow stojąc na brzegu w Cassilhas był zdziwony dlaczego fotografuje prom, a nie piekną Lizbonę, którą on właśnie przyszedł pokontemplować z drugiego brzegu. Przeważnie mieszkańcy krajów nie lubią swoich stolic, bo są za głośne, wielkie i w biegu. Z Lizboną jest inaczej, do niej się tęskni. Będąc Portugalczykiem, czy przybyszem z innego kraju, zawsze chce się tam wracać. Wim Wenders w filmie “Lisbon Story” dotknął moim zdaniem prawdziwej duszy tego miasta.

Zwiedzając Lizbonę warto wybrać się jeszcze na wielki akwedukt (O aqueduto das Águas Livres), który przecina dolinę Alcantara (Vale de Alcântara), odwiedzić ogród botaniczny (Jardim Botânico) w dzielnicy Rato, inny od tych spotykanych w środkowej Europie, wstąpić na chwilę do muzeum kina (Cinemateca Portuguesa – Museu do Cinema), które znajduje się przy Rua Barata Salgueiro w Baixa, a dla szukających pamiątek muzycznych polecam FNAC (odpowiednik naszego Empiku) nieopodal stacji metra Baixa-Chiado , ja kupiłam tam płytę Mafaldy Veigii. I koniecznie posmakujcie salada de polvo czyli sałatkę z ośmiornicy, która nie zachęca szarym wyglądem pokrojonych macek więc jej nie spróbowałam, ale potem moja znajoma Portugalka powiedziała mi, ze straciłam dużo, bo to jest po prostu pyszne!

Innym razem spróbuję, bo wrócę do Lizbony na pewno. Tęsknię za nią bardzo.

/Małgosia Kozłowska/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *